wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 15

OJPDLKURWAMAĆ ! - krzyknęłam na całą klasę przez przypadek. Rozejrzałam się energicznie po klasie i zauważyłam że siedzą w niej 3 nowe dziewczyny. Były to typowe plastiki. Tona tapety na twarzy, różowe ciuszki i blond kłaki. Nie lubię takich dziewczyn. - wróciłam wzrokiem do swojej ławki i wlepiłam gały na tą nową. Jej ryj wyglądał jakby słoń jej dupą przygniótł. - Fuu. Ławkę mi jeszcze zarazi. - moje przemyślenia przerwał głos dziewczyny.
-Co się tak patrzysz ? - zakpiła sobie ze mnie i uśmiechnęła wrednie. Najpierw popatrzyłam na nią z obrzydzeniem a potem wzięłam za szmaty i podniosłam z krzesła.
-Jak do mnie mówisz to wstań. - stałam z nią twarz w twarz. W klasie panowała cisza a uczniowie i matematyczka patrzyli na nas.
-Pff. - prychnęła.
-Jesteś koniem że prychasz ? - zapytałam i uniosłam brwi do góry. Nie usłyszałam odpowiedzi ale zamiast niej chichoty uczniów. - Zabieraj swoje rzeczy z mojej ławki i zejdź mi z oczu. - dodałam.
-Nie. Masz dużo wolnych ławek więc sobie w którejś usiądź. - i znów siadła na krześle. No nie powiem że mnie nie wkurzyła.
-Słuchaj. - znów ją podniosłam. - To ty tu jesteś nowa więc się dostosuj do pewnych zasad a jak nie to możesz wypierdalać z tej klasy. - warknęłam na co klasa zrobiła " Uuuu.. ".
-Mój tata inwestuje w tą szkołę sporo kasy więc lepiej uważaj na słowa. - posłała mi wredny uśmiech.
-Sorry ale nie jesteśmy już w 3 klasie podstawówki i chyba nie bronimy się już rodzicami. - rzekłam z kpiną, wypchałam ją z ławki i sama w niej usiadłam. Blondi jeszcze stała i się coś sapała ale ja nic nie słyszałam bo założyłam na uszy słuchawki. Wszyscy wrócili do tematu lekcji prócz mnie oczywiście.


Siedziałam w swoim cieplutkim, nieposprzątanym domu na parapecie i patrzyłam przez szybę okna na deszczowy Londyn. Niebo było w kolorze prawie czarnym i sączył się z niego deszcz. - typowa pogoda jak na Londyn. Całe siedem godzin w szkole minęło mi nudno. Raz przyczepiła się do mnie ta blondi i jej koleżaneczki ale szybko sobie odpuściły kiedy zauważyły że nic sobie nie robię z ich wyzwisk. Zapowiada się ciekawy rok szkolny. - mimowolnie na ustach pokazał się wredny uśmieszek. - oderwałam się od myśli i wzrokiem utkwiłam na zegarku, który wskazywał godzinę 17:58. - westchnęłam, zeskoczyłam z parapetu i wolnym krokiem dotarłam do kuchni zawalonej brudnymi naczyniami. Blat kuchenny kleił się od czegoś na podłodze były różne śmiecie itd. - od razu się skrzywiłam i z nudów postanowiłam ogarnąć ten burdel w swoim domu. Związałam włosy w wysokiego koka i zaczęłam sprzątać kuchnię. Powycierałam kurze, zmiotłam podłogę, umyłam ją a następnie zaczęłam myć blat. Po 2 godzinach kuchnia i łazienka błyszczały aż w oczy raziło. Następnie wzięłam się za salon, którego sprzątanie zajęło mi dwie godziny. Wykończona ociężałym krokiem weszłam do swojej sypialni i załamałam ręce. Na sam początek otworzyłam okna bo strasznie śmierdziało zgniłym jajkiem. Podejrzewam że to kanapka z przed tygodnia.
Włączyłam wierzę, spięłam tyłek i zaczęłam sprzątać. Przy okazji znalazłam książkę od angielskiego, długopisy, ładowarkę i tusz do rzęs.

Po 3 godzinnym sprzątaniu sypialni padłam w czyściutkim salonie na kanapę i tak leżałam, leżałam i leżałam. Spojrzałam wolno na zegarek i zobaczyłam że jest godzina 23:55 a ja jeszcze lekcji nie odrobiłam. " Walę to nie robię " - pomyślałam i dalej leżałam.
Po 30 minutach podniosłam się leniwie z kanapy i ruszyłam prosto do łazienki. Wzięłam szybki prysznic a już po kilku minutach wycierałam się ręcznikiem. Szybko wskoczyłam w za dużą, szarą koszulkę i czarne spodenki. Umyłam zęby, rozczesałam mokre włosy i opuściłam łazienkę. Z klejącymi oczami weszłam do sypialni i od razu padłam na łóżko.


Otworzyłam lekko powieki i poraziło mnie jasne światło zza okna. Ziewnęłam głośną, przeciągnęłam się i zaczęłam ręką szukać telefonu. W końcu znalazłam urządzenie a pierwsze co mi się rzuciło w oczy to godzina 14:12 !? O kurwa przespałam wszystkie lekcje ! No ładnie. Z takim podejściem to ja nie zdam. - westchnęłam głośno i wstałam z łóżka. Od razu podeszłam do garderoby i wyjęłam z niej ubrania. Powolutku, małymi kroczkami znalazłam się w łazience i zaczęło się doprowadzanie do ładu.
Poranna toaleta zajęła mi jakieś 2 godziny. Opuściłam łazienkę i podreptałam do kuchni w celu zjedzenia jakiegoś śniadania. Otworzyłam lodówkę, wyjęłam z niej masło, ser, pomidora i ogórka. Z chlebaka wzięłam dwie kromki chleba i zaczęłam robić kanapki. Ze śniadaniem weszłam do salonu, klapnęłam na kanapie i uruchomiłam czarną, sporej wielkości plazmę. Leciał jakiś wywiad z One czymś tam. Nie zwracałam wgl uwagi co się dzieje w TV do puki nie padło moje imię. Przeniosłam powoli i niepewnie wzrok z laptopa na ekran plazmy i z ciekawością zaczęłam oglądać co się dzieje.
Prowadząca. - Więc Harry. Proszę. - uśmiechnęła się do Loczka rudowłosa kobieta mniej więcej około 20.
-A więc. - zrobił przerwę i wziął głęboki wdech. - Chcę przeprosić za wszystko pewną dziewczynę. Zapewne ją znacie z gazet, stron plotkarskich itd. Tak jest to Dominika. Domi przepraszam cię za to wszystko... - dalej już nie słuchałam bo wyłączyłam telewizor.
-Debil. - mruknęłam pod nosem. " Czy on myśli że jak przeprosi mnie przez telewizję to mu wybaczę ?! Jak tak to jest w wielkim błędzie. " - podniosłam się z kanapy, wyłączyłam jeszcze laptopa i udałam się do przedpokoju. Założyłam na siebie czarny płacz, chwyciłam do ręki torebkę z potrzebnymi rzeczami i wyszłam z domu zakluczając go.

Szłam wydeptaną ścieżką w jednym z londyńskich lasów i  myślałam. Myślałam nad swoim życiem, nad tym jak dzisiaj Styles mnie przeprosił i o niczym. Odkąd go poznałam wszystko jest źle. Nie mam znajomych, przyjaciół i rodziny. Nie mam dla kogo żyć. Nawet by nikt za mną nie tęsknił. " Co ja tu jeszcze robię ? " - przemknęło mi przez myśl. Przeszłam tak rozmyślając jeszcze dwa metry do puki nie zauważyłam wilka ?!
O kurwa ! Co w lesie robi wilk ?! A na tak. - mieszka. Ale głupie pytanie. - zaczęłam się nerwowo cofać a dzikie zwierze sie na mnie gapiło. W jego oczach było widać że jestem jego obiadem lub kolacją.



Zwierze było bardzo piękne. Gdyby nie miało mnie zamiaru zjeść pewnie bym do niego podeszła i pogłaskała ale no właśnie. Przecież i tak nie mam nic do stracenia. - pewnymi krokami zaczęłam iść w stronę wilka, który chyba był w tym momencie zdezorientowany. Cały czas patrzyłam wielkiemu " psu " w oczy a on mi. Stałam jakoś metr od niego. Podniósł swój zad i zszedł ze skałki. Czujnie ale pewnie zaczął się do mnie zbliżać nie zrywając kontaktu wzrokowego. W jednej chwili pokazał kły i się na mnie rzucił. Padłam na ziemię i teraz miałam dosłownie przed nosem jego wielki, kudłaty pysk. Próbowałam go jakoś odepchnąć ale to nic nie dało. Nagle do moich uszu dobiegły strzały. Drapieżnik schował kły, zerkną na mnie z takim przerażeniem i chciał już zwiewać ale w ostatniej chwili złapałam go za skórę na karku i zatrzymałam. Wiedziałam że jeżeli teraz pobiegnie sam może zginąć. Zaczęłam biec dalej go trzymając. Znaleźliśmy się nad klifem a zza krzaków dało się usłyszeć szmer. Wilk spojrzał na mnie tak jakby pytająco a ja znów zaczęłam biec. Tym razem w lewo. W głąb gęstego i upiornego lasu. Po przebiegnięciu chyba paru kilometrów stanęłam a zwierze razem ze mną. Puściłam jego o dziwo miękką sierść i chciałam już iść przed siebie żeby się mu nie narażać ale psisko szło za mną.

Siedziałam na wielkim kamieniu wtulona w zwierze i lekko gładziłam je ręką. Jest już ciemno a ja od dwóch godzin siedzę w tym lesie i zastanawiam się dlaczego mnie nie zabił. Przecież to dzikie zwierze, drapieżnik. Pierwszy raz w życiu widzę wilka, dotykam go. Chyba jako jedynej osobie udało mi się takie coś przeżyć. Moje rozmyślenia przerwały wibracje w telefonie które oznaczały że mam wiadomość. Bez patrzenia od kogo ona jest sinymi palcami od zimna nacisnęłam " pokaż ". Treść którą przeczytałam strasznie mnie zdziwiła ale nie bardziej niż to że wilk mnie nie zjadł na kolację. Sms zawierał taką treść... CDN.



Hej. Na sam początek chcę wam podziękować za 77 komentarzy pod 14 rozdziałem.
To dla mnie na prawdę wiele znaczy. Może dla was to tylko komentarz ale dzięki temu wiem
że ktoś to czyta i mam dalej prowadzić tego bloga. To tylko od was zależy czy pojawi się kolejny rozdział.
Po prosty was kocham ! ; *
Jeżeli macie swojego bloga możecie zgłosić się do ocenienia na pewnej stronie.
Ja juz swojego zgłosiłam. ; ) Ciekawe jak bardzo mnie skrytykują ; 3
Co do tego rozdziału to jest moim zdaniem beznadziejny. Nie wiedziałam co mam napisać i wymyśliłam
takie beznadziejne coś. Chce znać opinię na temat tego rozdziału. Napiszcie w komentarzu
czy wam się podoba czy nie. Na krytykę jestem otwarta. : ) Następny
rozdział pojawi się jak będzie przynajmniej 40 komentarzy.

Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia ! <3